﻿<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Siedem dni w sporcie"> 
<author_1="Zbigniew Dutkowski"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style=”press”> 
<year="1954"> 
<date="1954-07-05"> 
<month="07"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Poniedziałek. Passa sukcesów naszych sportowców trwa. Helena Rakoczy wywalczyła w najmocniejszej konkurencji trzecie miejsce i brązowy medal na mistrzostwach świata w gimnastyce: przypomnijmy jeszcze czwarte miejsce Pawłowskiego w szabli; skomentujmy spore osiągnięcia skromnej liczebnie ekipy polskiej w Finlandii. Wydaje się, że rok bieżący będzie rzeczywiście rokiem w naszym sporcie przełomowym, że w wielu gałęziach sportu doszlusujemy, albo też umocnimy swą pozycję, do czołówki światowej. Sportowcy czynią postępy. Ale, niestety w miejscu stoją, kierownicy... Pisaliśmy w ostatnim przesiądzie o zacofaniu technicznym organizatorów imprez lekkoatletycznych. A oto mamy dalsze przykre „kwiatki” niedopatrzeń organizacyjnych. Nasi szpadziści byli na mistrzostwach w Luksemburgu prawdziwą rewelacją i gdyby nie wypuszczony przez brakorobów sprzęt, weszliby z najsilniejszej trupy do półfinału: cóż, kiedy szpady nie kontaktowały, nie włączały w decydujących momentach, nawet po najczystszym trafieniu, aparatu elektrycznego. — lekkoatleci wyjechali do Finlandii bardzo późno i Sidło startował w Turku ledwie zdążywszy wysiąść z pociągu: ten pośpiech przypłacił kontuzją, na szczęście: niegroźną. — Koszykarze przybyli do Sofii mocno opóźnieni i pierwszy mecz rozegrali zaraz po opuszczeniu pociągu. Pamiętamy, kiedyś, gdy kierownicy naszego boksu nie załatwili na czas formalności związanych z wyjazdem na mecz do Węgier, kierownictwo GKKF odwołało w ogóle wyjazd uważając, że nie wolno jest narażać zawodników na nadmierny wysiłek — i niepotrzebną porażkę — z winy kierowników. Po tej decyzji staranniej przygotowywano wyjazdy zagraniczne niestety, jak widzimy z powyższych przykładów, obecnie znów się coś popsuło. Bez proporcjonalnego do sportowców podniesienia poziomu pracy organizatorów i kierowników trudno będzie osiągnąć dalsze sukcesy! Wtorek. Określenie: „primadonna” — w balecie: bardzo zaszczytne, ale w sporcie, bynajmniej — nie wyszło jeszcze z naszego sportowego słownika. Oto w Zabrzu, na spartakiadzie lekkoatletycznej ZS Stal, otrzymaliśmy nowe tego potwierdzenie, dostarczone nam przez czołową biegaczkę, Wawrzynkową. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
